Psychodynamiczne spojrzenie na perfekcjonizm i intymność kobiet, oraz na granicę, którą tak łatwo przekroczyć w niewłaściwą stronę.
Anna Bathory · psycholog, psychoterapeutka psychodynamiczna, seksuolog kliniczna w trakcie certyfikacji w PTS
Z życia wzięte: „Mówię, że wszystko jest dobrze. Mężowi też tak mówię”. To zdanie, w różnych wersjach, ale z tym samym przekazem, słyszę w gabinecie od kobiet tzw. wysoko funkcjonujących, które od lat „mają wszystko”, a w sypialni są nieobecne.
Ten artykuł jest o tym, dlaczego problemy seksualne u kobiet z perfekcjonistyczną strukturą self rzadko mają charakter „libidinalny” lub „hormonalny”, i dlaczego klasyczne porady seksuologiczne często zawodzą tam, gdzie naprawdę boli. Piszę go z perspektywy psychoterapii psychodynamicznej i seksuologii klinicznej, łącząc badania nad perfekcjonizmem seksualnym (Stoeber i Harvey, Snell i wsp.) z teorią mentalizacji Petera Fonagy’ego, koncepcjami fałszywego self Donalda Winnicotta, modelem dual control Bancrofta i Janssena oraz pracami Davida Schnarcha.
To nie jest tekst o tym, „jak nauczyć się rozluźniać”. To tekst o tym, dlaczego próbowanie się rozluźnić jest częścią problemu, i co psychicznie musi się zdarzyć, żeby przyjemność w ogóle stała się dostępna.
Główna teza – przyjemność wymaga oddania kontroli, której perfekcjonizm strukturalnie nie potrafi oddać
Bliskość seksualna wymaga przewagi parasympatycznego układu nerwowego – stanu, w którym ciało może odpuścić, oddać się, doświadczyć. Perfekcjonizm utrzymuje permanentnie podwyższone czuwanie współczulne. Te dwa stany są neurobiologicznie nie do pogodzenia. U kobiety z perfekcjonistyczną strukturą self mechanizm kontroli, który całe życie chronił ją przed oceną, w sypialni przestaje być sprzymierzeńcem i staje się tym, co odcina ją od własnego ciała.
W literaturze klinicznej ten mechanizm ma nazwę: perfekcjonizm seksualny (Snell, Schicke i Gorbett, 1996; Stoeber i Harvey, 2016). Jest stosunkowo dobrze udokumentowany w badaniach, słabo obecny w polskich treściach, a w gabinecie – bardzo rzadko rozpoznawany przez same pacjentki. Bo wygląda inaczej, niż się go spodziewamy. Nie wygląda jak perfekcjonizm. Wygląda jak zmęczenie, „za bardzo się znamy”, „hormony”, „brak chemii”. Pacjentka rzadko mówi „chcę być doskonała w łóżku”. Mówi: „coś jest nie tak”, „może to ja”.
W parze, w której kobieta odzyskuje pożądanie po latach pracy terapeutycznej, nie zmienia się zwykle technika ani częstotliwość. Zmienia się to, ile w sypialni jest jej naprawdę. To nie jest praca nad seksem. To jest praca nad obecnością.
Dlaczego intymność seksualna jest dla perfekcjonizmu sytuacją ekstremalną
W modelu dual control (Bancroft i Janssen, 2000; Bancroft, Graham, Janssen i Sanders, 2009) odpowiedź seksualna człowieka jest regulowana równolegle przez dwa systemy: Sexual Excitation System (SES) – pobudzenia, oraz Sexual Inhibition System (SIS) – hamowania. U kobiet poziom hamowania, a nie pobudzenia, najlepiej przewiduje dysfunkcje seksualne. To znaczy: nie chodzi o to, że za mało pobudzenia, chodzi o to, że za dużo hamowania.
Co aktywuje SIS u kobiety z perfekcjonistyczną strukturą? Wszystko, co wewnętrzny aparat oceny rozpoznaje jako potencjalne zagrożenie: kompromitujący dźwięk, niedoskonała pozycja, wątpliwa reakcja partnera, fizjologia ciała, która może być postrzeżona jako „nieładna”. Układ nerwowy nie odróżnia rozmowy ewaluacyjnej z szefową od seksu z mężem – w obu sytuacjach jest na czuwaniu. Perfekcjonizm permanentnie utrzymuje neurobiologię w stanie czuwania, bo monitorowanie siebie jest formą obrony przed zagrożeniem oceny.
Pobudzenie seksualne jest stanem, w którym równocześnie: rośnie aktywność współczulnego układu nerwowego (a do przyjemności potrzebny jest parasympatyczny), ciało domaga się uwagi, emocja oscyluje między ekscytacją, wstydem, lękiem i czułością, w polu uwagi jest druga osoba – też w intensywnym stanie. To jeden z najtrudniejszych kontekstów dla utrzymania mentalizacji siebie i partnera, jakie życie codziennie stawia przed ludzkim umysłem.
W praktyce klinicznej obserwuję trzy typowe sposoby, w jakie u kobiet z perfekcjonizmem ten układ się rozregulowuje. Niektóre wycofują się w głąb monitoringu siebie i tracą kontakt z partnerem („jakby mnie tam nie było”). Inne tracą kontakt ze sobą próbując „zrobić to dobrze” dla partnera („nie wiem, czego sama chcę”). Jeszcze inne przechodzą w tryb obserwatora, odcinają się i obserwują siebie z dystansu, jakby uczestniczyły w cudzym filmie. Każdy z tych wzorców ma korzenie biograficzne i każdy daje się zrozumieć w ramie psychodynamicznej. Żaden nie jest „dysfunkcją seksualną” w sensie technicznym.
Trzy twarze perfekcjonizmu w sypialni – jak rozpoznać go u siebie
Twarz pierwsza: spectatoring
Pojęcie wprowadzone przez Williama Mastersa i Virginię Johnson (1970) w Human Sexual Inadequacy. Spectatoring to obserwowanie siebie z zewnątrz w trakcie aktu seksualnego – tak, jakby umysł stał obok łóżka i komentował to, co się dzieje. „Czy moje ciało wygląda dobrze w tej pozycji?” „Czy on widzi to, czego nie powinien widzieć?” „Czy moje westchnienia brzmią naturalnie, czy fałszywie?” „Powinno już dochodzić do orgazmu?” Umysł nie jest uczestnikiem – jest reżyserem i krytykiem jednocześnie.
David Barlow (1986) w Journal of Consulting and Clinical Psychology wykazał, że u osób z dysfunkcjami seksualnymi głównym mechanizmem nie jest brak fizjologicznego pobudzenia, lecz cognitive interference – rozpraszające interferencje poznawcze. Czyli właśnie spectatoring. To jeden z najlepiej udokumentowanych mechanizmów w seksuologii klinicznej.
Twarz druga: performans zorientowany na cel
Seks staje się zadaniem do wykonania. Orgazm – wskaźnikiem efektywności. Bliskość – projektem. „Muszę dojść.” „Muszę go zadowolić.” „To powinno trwać co najmniej tyle.” W tym wymiarze perfekcjonizm seksualny przejmuje strukturę KPI: jest cel, są mierniki, jest poczucie sukcesu lub porażki. Seks, który stał się projektem do zaliczenia, z definicji już nie jest spotkaniem. Jest oceną.
Twarz trzecia: kontrola jako zbroja
Niemożność oddania kontroli, bo oddanie kontroli oznacza pokazanie czegoś, co może zostać ocenione. Twarz w trakcie orgazmu, dźwięki, oddech, drobne ruchy ciała, fizjologiczne reakcje – wszystko podlega monitorowaniu, bo wszystko może być źle. Kobieta nie odpuszcza, bo odpuszczenie wydaje się neurobiologicznie zbyt ryzykowne. Czujność jest dla niej formą bezpieczeństwa.
Te trzy mechanizmy często współwystępują i tworzą zamkniętą pętlę. Im większy spectatoring, tym silniejsze poczucie, że trzeba kontrolować. Im większa kontrola, tym mniejsza przyjemność. Im mniejsza przyjemność, tym silniejsze poczucie, że trzeba lepiej performować. Pętla zamknięta i każde „lepsze starania” ją tylko zacieśniają.
Skąd to się bierze: rama psychodynamiczna
Psychoterapia psychodynamiczna i koncepcje przywiązaniowe oferują kilka ram, które razem dają zaskakująco precyzyjny obraz tego, jak perfekcjonizm seksualny powstaje i dlaczego utrzymuje się tak długo.
Fałszywe self w sypialni – Winnicott
Donald Winnicott (1960) opisał strukturę fałszywego self – wersji, którą dziecko nauczyło się prezentować, by być akceptowane przez opiekuna. W moim tekście Kiedy samorozwój staje się samoodrzuceniem opisałam, jak ten mechanizm działa w karierze, ciele i samorozwoju. W sypialni dynamika jest jeszcze bardziej obnażająca.
Kobieta, która całe życie prezentowała wersję akceptowalną, w sypialni nie ma do czego sięgnąć po autentyczność. Nie wie, jakie naprawdę są jej preferencje. Nie wie, jak brzmi jej naturalny dźwięk. Nie wie, w jakim tempie i rytmie jej ciało chce się poruszać. Tworzy więc spektakl seksualny zamiast doświadczenia. Częsta dynamika, którą widzę w gabinecie: udawanie orgazmu nie z manipulacji ani z troski o partnera, ale z desperackiej niemożności bycia sobą w intymności. Bo być sobą — to znaczy nie wiedzieć, jak to się robi.
Wstyd i niedostateczne odzwierciedlenie – Kohut, Schore
Heinz Kohut (1971) opisał, jak dziecko, którego ciało nie było odzwierciedlane jako dobre: radosne, witane, ciepłe, dorasta z ciałem, którego się wstydzi. Allan Schore (1994) w pracach nad regulacją afektu opisał wstyd jako regulator zerwania: w momencie wstydu układ nerwowy autonomicznie wycina obecność. Spojrzenie idzie w bok. Ciało się kurczy. Świadomość wycofuje się z teraz.
W sypialni ten mechanizm działa szczególnie silnie. Kobieta jest w intymności odcięta od własnego ciała, bo ciało jest źródłem starego wstydu, a wstyd uruchamia automatyczne wycofanie. Nie mówi: „nie chce mi się”. Mówi raczej: „nie wiem, gdzie ja w tym jestem”. To są zdania o różnej etiologii i wymagają różnej pracy.
Differentiation of self – Schnarch
David Schnarch w pracy Constructing the Sexual Crucible (1991) opisał, że bliskość seksualna w długim związku wymaga zdolności do bycia sobą w obecności drugiej osoby. Nazwał tę zdolność differentiation of self (różnicowanie się). Perfekcjonizm jest jej przeciwieństwem. Jest formą fuzji: kontroluję, żeby być akceptowana. To nie jest różnicowanie – to jest dostosowywanie się. Schnarch pokazał, że paradoksalnie głębszy seks zaczyna się tam, gdzie kobieta przestaje pytać partnera, czy mu się podoba, i zaczyna pytać siebie, czy podoba się jej.
Mentalizacja w stanie pobudzenia – Fonagy, Target
Peter Fonagy i Mary Target (1996) opisali zdolność mentalizacji: rozumienia siebie i innych w kategoriach stanów mentalnych. Pod wpływem silnego pobudzenia kontrolowana mentalizacja załamuje się; pozostaje automatyczna, schematowa, oparta na wcześniejszych reprezentacjach. U kobiety z perfekcjonizmem mentalizacja w sytuacji intymnej często działa w trybie pretend mode – pacjentka mówi językiem psychologicznym o sobie, ma teorie, terminologię, ale nic w niej się nie porusza. Wiedza o sobie zastępuje doświadczenie siebie. Albo w trybie equivalent mode – myśl „moje ciało jest brzydkie” staje się faktem, nie myślą do zbadania. Szczegółowy opis tych trybów znajdziesz w Psychoterapii opartej na mentalizacji i reflective functioning.
Przywiązanie i seksualność
Mario Mikulincer i Phillip Shaver (2007) w Attachment in Adulthood zsyntetyzowali kilkadziesiąt badań pokazujących, że styl przywiązania moduluje seksualność na każdym jej poziomie. Lękowy styl + perfekcjonizm seksualny: seks jako sposób zapewnienia sobie miłości – perfekcjonistyczny performans, hipersensytywność na sygnały odrzucenia, niemożność odpoczynku po kontakcie. Unikający styl + perfekcjonizm: seks jako transakcja techniczna, bez prawdziwej obecności emocjonalnej; pacjentka mówi „dobrze mi się pracuje”, ale nie wie, jak jej się czuje. Gurit Birnbaum (2007) w Personal Relationships wykazała w badaniach empirycznych, że styl przywiązania jest jednym z silniejszych predyktorów jakości doświadczenia seksualnego u kobiet – silniejszym niż czas trwania związku, częstotliwość kontaktów czy techniki seksualne.
Większość pacjentek, które zgłaszają

