Anna Báthory | psycholog, psychoterapeutka psychodynamiczna, seksuolog kliniczny | annabathory.pl
W skrócie
Model „wystarczająco dobrego seksu” (Good-Enough Sex Model, GES), opracowany przez Michaela Metza i Barry’ego McCarthy’ego (2007), to opracowana na podstawie klinicznego doświadczenia propozycja tego, jak wygląda zdrowy, satysfakcjonujący seks pary w długoletnim związku. Jego główna teza brzmi odmiennie od większości przekazów medialnych o seksie: jakość seksualnego życia pary jest daleka od perfekcyjnej powtarzalności, jest natomiast oparta na realistycznych oczekiwaniach, elastyczności, wzajemnej akceptacji i zdolności do bycia razem w intymności takiej, jaką ona realnie jest (nie jak w filmach).
Metz i McCarthy (2007), analizując wyniki badań populacyjnych Frank i in. (1978) oraz Laumann i in. (1994) i łącząc je z własną obserwacją kliniczną par deklarujących satysfakcję z pożycia seksualnego, wskazują orientacyjny rozkład jakości kontaktów: tylko ok. 20-25% jest „bardzo dobrych”, 40-60% „dobrych”, 15-20% „przeciętnych”, a 5-15% wręcz nieudanych lub dysfunkcyjnych. Tak wygląda obraz rzeczywistości, w przeciwieństwie do mitycznej, „zawsze świetnej” narracji, której nigdzie naukowo nie udokumentowano.
Czym jest model „wystarczająco dobrego seksu”?
Najpierw warto zaznaczyć, że „wystarczająco dobry” nie znaczy „byle jaki”. Raczej, że wyrażenie to mieści takie zanczenia jak: realistyczny, elastyczny, oparty na akceptacji zmienności i prymacie przyjemności nad presją wykonania. Jeśli podejrzewasz u siebie schemat funkcjonowania, w którym intymność w sypialni jest kolejnym zadaniem do zaliczenia na szóstkę, to problem leży gdzie indziej, w tendencji do perfekcjonizmu, a czasem, uwięzieniu w niej. O tym napisałam osobny tekst: Perfekcjonizm w intymności – kiedy kontrola wycina przyjemność.
Model GES powstał jako odpowiedź na trzy zjawiska w seksuologii klinicznej końca XX wieku: medykalizację seksualności (począwszy od wprowadzenia sildenafilu w 1998 roku), dominację męskiego, „wykonawczego” modelu seksualnej odpowiedzi (Masters i Johnson, 1966) oraz rosnącą rozbieżność między tym, co media przedstawiają jako seks „normalny”, a tym, jak seks dojrzałej pary naprawdę, w realności wygląda (Metz i McCarthy, 2007). Autorzy nie opracowali nowej techniki ani nowej terapii. Zaproponowali opis, poznawczą ramę, czyli sposób myślenia o aktywności seksualnej. Edukacja i uświadomienie tej wiedzy chroni parę przed powtarzającym się rozczarowaniem i spadkiem satysfakcji z bliskości.
Osią modelu GES jest kilka równoważnych założeń:
- doświadczanie intymności jest celem samym w sobie, przyjemność jest tak samo ważna jak funkcjonalność,
- akceptacja emocjonalna jest środowiskiem, w którym jest miejsce na dobry seks,
- sama seksualność pary ma być zintegrowana z resztą życia, nie wydzielona w osobną sferę „performansu”.
Model jest świadomie konstruowany jako alternatywa wobec tradycyjnego, męskiego, opartego na „jakości wykonania” kryterium – wymagającego zawsze wzwodu, zawsze stosunku, zawsze orgazmu obu stron.
Z perspektywy definicji zdrowia seksualnego proponowanej przez WHO (2006) jako stanu fizycznego, emocjonalnego, psychicznego i społecznego dobrostanu w sferze seksualności, a nie jedynie braku zaburzeń, GES jest praktycznym przetłumaczeniem tej definicji dla każdej pary, której zależy na satysfakcjonującej bliskości seksualnej. Szerzej przyjrzałam się i podzieliłam rozumieniem definicji WHO w tekście na blogu pod linkiem: Zdrowie seksualne – czym naprawdę jest i dlaczego ma znaczenie dla całego Twojego życia.
Dwanaście reguł modelu GES (Good Enough Sex)
Metz i McCarthy (2007) sformułowali dwanaście wzajemnie powiązanych zasad, które razem tworzą opisowy, oparty na wynikach badań i obserwacji, model. Poniżej każda z nich pojawia się w wersji oryginalnej, wzbogaconej o komentarz kliniczny osadzony w myśleniu psychodynamicznym i teorii mentalizacji. Tam, gdzie oryginalny model wymaga uzupełnienia o współczesne ramy, dopowiadam swój komentarz jako klinicystki.
Zasada 1. Seks jest dobrym elementem życia
Satysfakcjonujący seks bierze swój początek od pozytywnego stosunku do własnej seksualności. Wstyd, lęk, wyobrażenie, że seks jest „brudny” lub „grzeszny”, są znanymi i klinicznie potwierdzonymi czynnikami ryzyka dysfunkcji seksualnych (LaPera, Giannotti, Taggi i Macchia, 2003; Metz i McCarthy, 2007). Ta zasada brzmi banalnie, ale to naprawdę nie jest rzadkość rozmawiać w gabinecie z kobietą, która całe dorosłe życie wstydzi się tego, że ma ciało, że czuje pożądanie, że odczuwa przyjemność. Na porządku dziennym jest odkrywanie z pacjentką, że ona nigdy nie usłyszała, że to co czuje, czego pragnie, to coś pozytywnego.
Z perspektywy psychodynamicznej wstyd i poczucia winy wokół własnej seksualności, pragnień są zwykle nieświadomie internalizowanym przekazem rodzinnym i kulturowym, który nie miał szansy nigdy być skonfrontowany i przepracowany. Praca terapeutyczna w tym obszarze nie polega na pozytywnych afirmacjach (one nie wpływają na głębokie przyczyny), ale polega na rozumieniu, skąd ten wstyd się wziął i komu/czemu kiedyś służył. Mechanizmy rządzące odczuwaniem wstydu w sferze własnej seksualności omawiam szczegółowo w tekście Wstyd i poczucie winy po seksie – czym się różnią i skąd się biorą.
Zasada 2. Para jako „zespół” wspólnie przeżywający intymność
Metz i McCarthy (2007) określają zdrową parę jako intimate sexual team – dwie osoby, które towarzyszą sobie w codziennym życiu, rozwiązują konflikty zarówno w sypialni, jak i poza nią, i dzielą się empatią emocjonalną. Autorzy zauważają, że mężczyźni częściej szukają intymności emocjonalnej przez seks, kobiety zaś dążą do seksu przez intymność emocjonalną. W tym miejscu uważam, że ta zasada potrzebuje uzupełnienia. Uogólnienie sformułowane przez badaczy jest klinicznie użyteczne, ale dziś rozumiemy je elastyczniej, jako tendencje, nie deterministyczne reguły płciowe.
Czego pierwotnie opisany model nie rozwija, a co z perspektywy psychoterapii psychodynamicznej jest bardzo ważnym elementem umożliwiającym satysfakcjonującą bliskość i intymność?
Zdolność funkcjonowania pary, która dąży do wspólnej, łączącej satysfakcji seksualnej, wymaga określonej jakości przywiązania i wystarczająco sprawnej zdolności mentalizacyjnej. Mikulincer i Shaver (2016) poddali metaanalizie kilkadziesiąt badań wykazujących, że styl przywiązania pozostaje w zależności z seksualnością na każdym jej poziomie: od pożądania, przez sposoby inicjowania, po jakość przeżywanej intymności po stosunku. Birnbaum (2007) wykazała empirycznie, że styl przywiązania jest jednym z silniejszych predyktorów jakości doświadczenia seksualnego u kobiet, okazuje się, że nawet silniejszym niż czas trwania związku czy częstotliwość kontaktów.
Temat tego, jak styl przywiązania wpływa na satysfakcję seksualną, starałam się szerzej opisać w odrębnym artykule na moim blogu i znajdziesz go klikając na: Dlaczego nie czujesz satysfakcji w łóżku – ukryta rola przywiązania. Natomiast o tym, dlaczego zdolność rozumienia siebie i partnera jest warunkiem zdrowej intymności, piszę w tekście o funkcji refleksyjnej.
Zasada 3. Realistyczne, dostosowane do wieku oczekiwania seksualne
Większość problemów seksualnych dojrzałych par nie wynika z dysfunkcji ciała, lecz z rozbieżności między oczekiwaniem a rzeczywistością. Społeczeństwo jest nasycone obrazami i mitami o ciele, męskości, kobiecości i osiągnięciach seksualnych, kultywowanymi przez media i pornografię (Zilbergeld, 1999; Metz i McCarthy, 2007). Para, która porównuje się z tym obrazem, nieuchronnie czuje, że „coś jest nie tak”, choć fizjologicznie wszystko jest w porządku.
Dane z badań populacyjnych są tutaj uspokajająco wyjaśniające. Frank, Anderson i Rubinstein (1978) w klasycznym już badaniu „normalnych”, samoopisujących się jako szczęśliwe par, wykazali, że trudności seksualne są w nich powszechne: 63% kobiet zgłaszało trudności w pobudzeniu, 48% w osiąganiu orgazmu, 40% mężczyzn – trudności z erekcyją lub ejakulacją. Nowsze badania (Laumann i in., 1994; Mitchell i in., 2013) konsekwentnie te dane potwierdzają, dodając, że niezgodności co do częstotliwości, stylu czy preferencji występują w jeszcze większym odsetku par. Zdrowa para to nie taka, która nie ma trudności. To taka, która sobie z nimi radzi bez zamieniania ich w katastrofę.
Zasada 4. Twoje ciało jako wartość, nie obiekt oceny
Funkcja seksualna jest ważna, choć nie jest warunkiem koniecznym satysfakcji (Metz i McCarthy, 2007). Dbanie o ciało: sen, ruch, odżywianie, umiarkowanie z używkami, wpływa na zdolność do przeżywania przyjemności, co jest szczególnie ważne wraz z wiekiem. Ale model GES nie sprowadza się do listy zaleceń higienicznych. Jego głębsza zasada brzmi: ciało partnera ma być wartością, nie obiektem oceny. Twoje własne ciało – także.
Dla wielu kobiet to założenie jest najtrudniejszym punktem modelu. Woertman i van den Brink (2012) w meta-analizie wykazali, że obraz ciała jest jednym z najsilniejszych predyktorów funkcjonowania seksualnego u kobiet, silniejszym niż wiek, BMI czy parametry obiektywne. Negatywny obraz ciała aktywuje monitoring siebie w czasie aktu seksualnego, co Masters i Johnson (1970) nazwali „spectatoring”, i to ten mechanizm, a nie fizjologia, najbardziej zakłóca pobudzenie.
Pogłębienie tej zasady znajdziesz w dwóch artykułach: Obraz ciała a seksualność w cyklu życia kobiety oraz Obraz ciała a zdrowie psychiczne kobiet.
Zasada 5. Relaksacja jest fundamentem przyjemności i funkcji
Pobudzenie seksualne wymaga, paradoksalnie, układu nerwowego w stanie relatywnego rozluźnienia. Masters i Johnson (1970) zbudowali na tej zasadzie technikę sensate focus, obecną do dziś w seksuologii klinicznej, opartą na powolnym przywracaniu kontaktu z dotykiem bez celu seksualnego. W młodszym wieku fizjologia kompensuje napięcie, lęk i presję wykonania. Po trzydziestce – przestaje. Nie wspominam o tym dla wzbudzenia pesymizmu, ale taka jest neurobiologia i warto to wiedzieć.
Bancroft i Janssen (2000) opisali to zjawisko w dual control model: seksualność człowieka jest regulowana równolegle przez dwa systemy: pobudzający (SES) i hamujący (SIS). U kobiet to przede wszystkim aktywność systemu hamującego – a nie deficyt pobudzenia – najlepiej przewiduje dysfunkcje seksualne. Co go aktywuje? Wszystko, co układ nerwowy interpretuje jako zagrożenie: lęk o ocenę, niedostateczne poczucie bezpieczeństwa, nieprzepracowany konflikt z partnerem, presja czasowa. Stąd centralna obserwacja: nie jest tak, że za mało pobudzenia. Jest tak, że za dużo hamowania.
Dla pacjentki oznacza to coś, czego nie znajdzie w żadnej rubryce poradnikowej czy instagramowych tipach: zdolność do bycia rozluźnioną w sypialni nie jest umiejętnością seksualną. Jest umiejętnością regulacji afektu i jej rozwój wymaga pracy nad bezpieczeństwem relacyjnym, regulacją emocjonalną i często nad nieprzepracowaną historią. O tym, jak bliskość uruchamia rozregulowanie i co z tym robić, napisałam w Kiedy bliskość boli – regulacja emocji, granice i tożsamość w bliskich związkach.
Zasada 6. Przyjemność jest tak samo ważna jak funkcja
W modelu GES dotyk i przyjemność są wartością równorzędną z funkcją (czyli z erekcją, lubrykacją, orgazmem). Metz i McCarthy (2007) podają wymowny przykład par leczących niepłodność: gdy seks zostaje sprowadzony do funkcji reprodukcyjnej i podporządkowany kalendarzowi owulacji, u znacznej większości par pojawiają się wtórne trudności z erekcją lub spadek pożądania. To kliniczna obserwacja autorów modelu i jest ona zgodna z systematyczną literaturą o seksualności par leczących niepłodność (Wischmann i Thorn, 2013), pokazującą, że pary te doświadczają istotnie wyższych poziomów dysfunkcji seksualnych niż populacja ogólna. Mechanizm jest prosty: gdy seks staje się zadaniem, przestaje być przyjemnością. Gdy przestaje być przyjemnością, ciało odmawia współpracy.
Klinicznie tłumaczy to model Barlowa (1986), który już w latach 80. wykazał, że u osób z dysfunkcjami seksualnymi głównym mechanizmem nie jest brak pobudzenia, lecz cognitive interference – interferencje poznawcze, monitorowanie siebie, lęk o wykonanie. Pobudzenie wymaga uwagi skierowanej na doświadczenie. Lęk wykonawczy zabiera tę uwagę i kieruje ją na ocenę. Im większa ocena, tym mniej obecności w ciele.
Zasada 7. Reguła 85% – wartość zmienności i elastyczności
To jest najczęściej cytowana, najbardziej kontrintuicyjna i najbardziej terapeutyczna zasada modelu. Metz i McCarthy (2007) syntetyzując dane populacyjne Frank i in. (1978) oraz Laumann i in. (1994) z własną obserwacją kliniczną par deklarujących satysfakcję w pożyciu intymnym – proponują orientacyjną „regułę 85%”: wśród par satysfakcjonowanych seksualnie tylko ok. 20-25% kontaktów osiąga jakość „bardzo dobrą”. Około 40-60% jest „dobrych”, 15-20% „przeciętnych”, a 5-15% wręcz nieudanych lub dysfunkcyjnych. To nie jest wynik pojedynczego badania empirycznego, traktujemy to jako kliniczne uogólnienie zaproponowane przez autorów modelu, którego użyteczność widać przede wszystkim w pracy psychoedukacyjnej z parami.
Innymi słowy: w zdrowych parach około 15% kontaktów jest po prostu nieudanych. To jest norma, nie patologia. Para, która tę normę zna i rozumie, nie traktuje pojedynczego nieudanego kontaktu jako sygnału, że „coś z nami nie tak”. Para, która tej normy nie zna, każdą gorszą noc traktuje jako początek końca i wprowadza w sypialnię lęk wykonawczy, który następnym razem zwiększa prawdopodobieństwo kolejnej trudności. Klasyczne zamknięcie pętli.
Reguła 85% jest użyteczna jako specyficzne „szczepienie” przeciw dysfunkcjom seksualnym. Nie dlatego, że obniża standardy, dlatego, że je urealnia. Gorsza noc nie jest dowodem, że coś jest źle. Jest dowodem, że jesteście parą ludzi, a nie aktorami filmu pornograficznego.
Zasada 8. Pięć powodów, dla których ludzie uprawiają seks
Metz i McCarthy (2007) wymieniają pięć podstawowych celów seksu w zdrowej parze: (1) reprodukcja, (2) redukcja napięcia i lęku, (3) zmysłowa przyjemność, (4) potwierdzenie własnej wartości, (5) bliskość i więź relacyjna. Większość ludzi w różnych momentach życia łączy kilka z nich w różnych proporcjach i te proporcje się zmieniają.
Co ważne z perspektywy doświadczenia w pracy w gabinecie: konflikt na temat seksu w parze często nie jest konfliktem o seks, lecz konfliktem celu seksu. Jedno z partnerów inicjuje seks dla bliskości, drugie odbiera tę inicjatywę jako oczekiwanie wykonania i to się rozjeżdża. Para, która potrafi nazwać, po co w danym momencie zbliża się do siebie, ma ogromnie więcej swobody niż para, dla której seks jest jednym, niezróżnicowanym pojęciem. „Dziś chcę po prostu być przy tobie, nie musimy nic robić” jest zdaniem, którego wiele par nigdy nie wypowiedziało.
Zasada 9. Trzy style podniecenia seksualnego (Mosher)
Donald Mosher (1980) w pionierskim studium „Three psychological dimensions of involvement in sexual experience” wyodrębnił trzy style podniecenia seksualnego: partner interaction – skupienie uwagi na partnerze (oczy otwarte, kontakt wzrokowy, rozmowa erotyczna, energia w działaniu); self-entrancement – skupienie na własnym ciele i własnym przeżyciu (oczy zamknięte, wewnętrzne zatopienie, spokojne tempo, rytmiczny dotyk); oraz role enactment – skupienie na fantazji, scenariuszu, zabawie rolą, wariacji.
Pojęcie nieobecne w polskiej literaturze popularnej, a klinicznie niezwykle przydatne. Pacjentka, której partner jest w stylu partner interaction, a ona w self-entrancement, często czuje, że nie pasuje, bo on chce, by patrzyła na niego, mówiła, była zaangażowana, a ona naturalnie zamyka oczy i idzie w głąb. Ona nie jest „odcięta”. On nie jest „natrętny”. Mają po prostu różne style. Para, która rozpoznaje tę różnicę, może elastycznie z nią pracować, zamiast przekonywać siebie nawzajem, że robią coś źle.
Zasada 10. Różnice płciowe są szanowane, podobieństwa wzajemnie akceptowane
Mężczyźni i kobiety często, choć nie zawsze, mają nieco różne wzorce pobudzenia (Metz i McCarthy, 2007). Tutaj wymaga to uczciwego zastrzeżenia: oryginalny model opiera się głównie na badaniach z lat 70.-90. i na binarnym ujęciu różnic płciowych (Fisher i in., 2002). Współczesne badania (m.in. Mark i Lasslo, 2018) pokazują dużo większe nakładanie się wzorców niż sugerowała wcześniejsza literatura, a model responsive desire Rosemary Basson (2001) opisuje wzorzec, zwłaszcza u kobiet w długoletnich związkach, w którym pożądanie nie pojawia się przed kontaktem (jako spontaniczna gotowość), lecz w trakcie kontaktu (jako reakcja na kontekst, bezpieczeństwo i bliskość). Dla wielu kobiet świadomość, że to jest zdrowy, normatywny wzorzec, a nie deficyt, jest klinicznie przełomowa.
Model GES zachęca, by różnice (cokolwiek je powoduje, biologia, kultura, historia osobista) zostały wzajemnie zauważone i akceptowane, a nie zwalczane. Para, w której każda strona próbuje przerobić drugą na własny wzorzec, traci więcej niż zyskuje.
Zasada 11. Seks zmienia się przez cykl życia (i to jest zdrowe)
Życie seksualne pary nie jest stałe. Zmienia się w ciąży, po porodzie, w okresie małych dzieci, w czasie przewlekłej choroby, w perimenopauzie, na emeryturze, po śmierci bliskiej osoby. W modelu GES ta zmienność jest wbudowana, seks jest zintegrowany z resztą życia, a życie z seksem. Para, która oczekuje, że seks pozostanie taki sam, jaki był w pierwszych dwóch latach związku, walczy z prawami biologii i psychologii rozwoju.
Najbardziej klinicznie zaniedbany jest okres perimenopauzalny, rzadko poruszany w polskim internecie, a kluczowy dla kobiet 40+. Spadek estrogenów wpływa na lubrykację, elastyczność tkanek, czasem na pożądanie. To są zmiany realne, ale nie są wyrokiem. Wymagają jednak innej ramy seksu niż ta sprzed dziesięciu lat. Model GES daje tę ramę. Pełne omówienie tego, jak zmienia się ciało i seksualność kobiety przez kolejne fazy życia, znajdziesz w Obraz ciała a seksualność w cyklu życia kobiety.
Zasada 12. Erotyczna zabawa, lekkość
Metz i Lutz (1990) porównali pary z dysfunkcjami seksualnymi, pary z dysfunkcjami małżeńskimi i pary satysfakcjonowane. Wynik: pary z dysfunkcjami seksualnymi były zauważalnie uboższe w seksualną zabawę i lekkość, nawet w porównaniu z parami konfliktowymi, ale niemającymi problemów seksualnych. To jest wynik, który warto zapamiętać. Lekkość nie jest dodatkiem do dobrego seksu. Jest jego wskaźnikiem.
Dlaczego? Bo do zabawy potrzeba zaufania, swobody bycia sobą, prymatu przyjemności nad oceną i poczucia bezpieczeństwa, że nie zostanie się skrytykowanym. Para, w której to wszystko jest śmieje się, ma własne idiomy w sypialni, własne nazwy, drobne rytuały. Para, w której seks stał się powagą, przestaje się śmiać. Często to jest pierwszy widoczny objaw długo narastającego rozregulowania.
Czego ten model nie obejmuje, krótka uwaga
Model Metza i McCarthy’ego ma swoje ograniczenia, których nie warto ukrywać. Powstał głównie w ramie poznawczo-behawioralnej i opiera się na badaniach z heteronormatywnych par, w większości amerykańskich, opisywanych w paradygmacie binarnym. Słabiej uwzględnia traumę seksualną (van der Kolk, 2014; Maltz, 2012), wpływ wczesnodziecięcych relacji przywiązania na seksualność dorosłą, a także specyfikę par nieheteronormatywnych. To są obszary, w których model wymaga uzupełnień i właśnie dlatego w pracy klinicznej łączę go z perspektywą psychodynamiczną i mentalizacyjną. Sam GES jednak pozostaje jedną z najlepszych istniejących ram dla rozumienia, jak wygląda zdrowy seks pary w długim związku, i właśnie jako rama, nie jako pełna teoria, jest najbardziej klinicznie użyteczny.
Co GES oznacza dla polskiej kobiety 30-55
Model powstał w kontekście amerykańskim, w którym dyskurs o seksie kobiecym ma trzydzieści lat dłuższą historię niż w Polsce. Polskie pacjentki przychodzą do gabinetu z innym bagażem. Trzy warstwy nakładają się i wzmacniają nawzajem.
Po pierwsze: kultura katolicka, która od pokoleń utrzymuje podwójne wartościowanie ciała kobiecego – jednocześnie jako obiektu wstydu (grzechu, okazji do grzechu) i obiektu obowiązku (małżeńskiego). Brakuje miejsca na ciało kobiece jako autonomiczne źródło przyjemności. Pokolenie kobiet 30-55 wyrastało, słysząc obie te narracje, często w tym samym domu, czasem od tej samej osoby.
Po drugie: edukacja seksualna. Historycznie w Polsce szczątkowa lub straszna, koncentrowana na zagrożeniach (ciąża, choroby, przemoc), rzadko systematycznie na świadomości własnego ciała, anatomii kobiecej przyjemności, autonomii decyzji seksualnych. Pokolenie kobiet 30-55 dorastało bez słownika pozwalającego nazwać własne pragnienie. Trudno doświadczać czegoś, czego nie ma jak nazwać.
Po trzecie: współczesna fala „świadomej seksualności”: Instagram, podcasty, kursy o intymności, warsztaty kobiecej energii. Ten ruch ma realną wartość. Ale, naturalnie wpada w aparat perfekcjonistyczny: teraz mam być doskonała w byciu „świadomą”. Edukacja seksualna staje się kolejnym zadaniem do zaliczenia. Polskie pacjentki to często pierwsze pokolenie w rodzinie, któremu wolno otwarcie mówić o przyjemności i jednocześnie pierwsze pokolenie, które jest oceniane (przez Instagram, partnera, własną wewnętrzną „szefową”) za to, jak dobrze radzi sobie w sypialni.
Cykliczne badania Zbigniewa Izdebskiego, prowadzone od lat 90., konsekwentnie pokazują, że polskie kobiety istotnie częściej niż mężczyźni raportują brak satysfakcji seksualnej, a aktywne emocjonalne zaangażowanie w czasie aktu deklaruje istotnie mniejszy odsetek kobiet niż mężczyzn (Izdebski, 2012). Model GES jest dla polskich kobiet potencjalnym antidotum, ale wymaga wprowadzenia w sposób uwzględniający tę specyfikę kulturową, a nie zaimportowanym wprost z amerykańskiego oryginału.
Co przeszkadza we wprowadzeniu modelu GES
Kobieta, która czyta o regule 85% i myśli „to brzmi pięknie, ale ja nie umiem się rozluźnić”, trafia na realny kliniczny problem. Model GES zakłada pewien punkt wyjścia – zdolność do bycia rozluźnioną w intymności, do akceptacji nieidealnych kontaktów, do bycia w kontakcie ze sobą. Dla części par to jest wyjściowo dostępne. Dla wielu kobiet wysoko funkcjonujących, nie. Cztery najczęstsze bariery, które widzę w pracy klinicznej:
- Perfekcjonistyczna struktura self. Najczęstsza i najtrudniej rozpoznawalna przeszkoda. Kobieta nauczona całe życie monitorować siebie i kontrolować, jak jest odbierana, w sypialni nie potrafi tego mechanizmu wyłączyć. „Wystarczająco dobre” zostaje przerobione na kolejne zadanie do wykonania — i zostaje porażką, bo perfekcjonizm strukturalnie nie potrafi zaakceptować „wystarczającego”. Mechanizm ten omawiam w pełni w tekście Perfekcjonizm w intymności – kiedy kontrola wycina przyjemność, a jego szerszą ramę osobowościową w Kiedy samorozwój staje się samoodrzuceniem.
- Nieprzepracowana trauma seksualna lub relacyjna. Ciało pamięta (van der Kolk, 2014). U kobiet z historią nadużyć, naruszenia granic, długoterminowej relacji przemocowej sam akt seksualny może aktywować neurofizjologiczną reakcję obronną, niezależnie od tego, jak bezpieczny jest aktualny partner. GES nie zastępuje tu pracy z traumą. Stanowi jednak ramę, do której można wrócić po gdy podstawa bezpieczeństwa zostanie odbudowana.
- Niezdiagnozowana dysfunkcja medyczna. Dyspareunia, waginizm, atrofia przedmenopauzalna, hipotyreoza, niedobór testosteronu, działania uboczne SSRI, wszystkie wpływają na funkcjonowanie seksualne. Zanim wprowadzimy GES jako ramę, warto wykluczyć te czynniki. Konsultacja z ginekologiem, endokrynologiem lub seksuologiem klinicznym jest pierwszym krokiem, którego nie należy pomijać, niezależnie od tego, jak „psychologiczny” wydaje się problem.
- Dynamika unikająco-lękowa pary. Gdy jeden partner ma styl unikający, drugi lękowy, w sferze seksualnej rozwija się klasyczny wzorzec demand-withdraw: jedno inicjuje, drugie się wycofuje, pierwsze interpretuje wycofanie jako odrzucenie, drugie interpretuje inicjatywę jako presję. GES jako rama poznawcza pomaga, ale nie wystarczy, para wymaga zwykle pracy systemowej, czasem indywidualnej psychoterapii każdej osoby z osobna. Co się dzieje, gdy ta dynamika nie zostaje przepracowana, opisałam w Gdy miłość nie wystarcza – czym jest zdrada i dlaczego zdarza się ludziom, którzy kochają.
Trzy codzienne praktyki, które możesz wprowadzić na co dzień
W tym miejscu nie będę pisać o technikach seksualnych. Wspomnę poniżej coś, co nazwałabym ramami myślenia, sposobami spojrzenia, które, jeśli zostaną przyjęte, zmieniają jakość kontaktu znacznie głębiej niż jakakolwiek konkretna technika.
1. Reguła 85% jako to, o czym warto pamiętać po „nieudanej” nocy
Następnym razem, gdy seks wam nie wyjdzie, nie będzie spontaniczny, nie zakończy się tak, jak miało być, lub w ogóle nie dojdzie do skutku, spróbuj powiedzieć sobie, porozmawiaj z partnerem/partnerką: „To było te 15%”. Nie traktuj tego jako żart, raczej buduj prawdziwe przekonanie, że tak właśnie wygląda zdrowy seks pary. Pojedyncza nieudana noc nie jest sygnałem alarmowym. Jeżeli jesteście parą realnych ludzi, to to właśnie oznacza normę.
2. Pytanie „po co dziś” przed zainicjowaniem kontaktu
Zamiast pytania „chcesz?”, spróbuj sobie pomyśleć: po co dziś chciałabym zbliżyć się do partnera? Czy to jest pragnienie zmysłowej przyjemności? Redukcji napięcia po dniu? A może chcesz po prostu bliskości, dotyku, kontaktu? Potwierdzenia własnej wartości? Większość sytuacji napięć, sprzeczek odnoszących się do potrzeb seksualnych pary nie jest niezgodnością co do seksu, lecz co do celu tego seksu w danym momencie. Nazwanie tego celu w sobie, czasem porozmawianie o tym wprost, daje swobodę, której wcześniej nie było.
3. Próba zwolnienia tempa, bez celu
Jeden raz w tym tygodniu zaproś partnera do dotyku bez celu seksualnego. Bez stosunku jako finału, bez orgazmu jako wskaźnika. Tylko dotyk: ramienia, twarzy, pleców, dłoni. To nie jest egzotyczna technika. To jest sensate focus Mastersa i Johnson, najlepiej udokumentowana technika seksuologiczna ostatnich pięćdziesięciu lat. Działa nie dlatego, że jest skomplikowana. Działa dlatego, że odbiera ciału presję wykonania.
Najczęściej zadawane pytania
Czy „wystarczająco dobry seks” oznacza, że mam się godzić na zły seks?
Nie. To jest najczęstsze nieporozumienie wokół modelu i powód, dla którego trzeba je rozbroić od razu. „Wystarczająco dobry” w modelu Metza i McCarthy’ego (2007) nie znaczy „byle jaki”, znaczy „realistyczny, elastyczny, oparty na akceptacji zmienności i prymacie przyjemności nad wykonaniem”. Model nie obniża standardów; urealnia je. Para z perfekcyjną definicją seksu ma seks rzadziej i mniej satysfakcjonujący niż para, która zaakceptowała, że nie wszystkie kontakty będą równie udane.
Czym model Good-Enough Sex różni się od terapii Mastersa i Johnson?
Masters i Johnson (1970) opracowali konkretne techniki seksuologiczne, w tym sensate focus, oparte na fizjologii i odwarunkowywaniu lęku wykonawczego. GES nie jest terapią, jest ramą poznawczą i klinicznym mapowaniem tego, jak wygląda zdrowy seks pary. Model wbudowuje w siebie sensate focus i inne techniki seksuologiczne, ale dodaje do nich wymiar relacyjny, akceptujący i rozwojowy. W praktyce klinicznej oba podejścia często łączy się ze sobą.
Czy „wystarczająco dobry seks” to alternatywa dla perfekcjonizmu seksualnego?
Tak, i właśnie po to model został stworzony. Perfekcjonizm seksualny (Stoeber i Harvey, 2016) jest udokumentowanym czynnikiem ryzyka dla kobiecych dysfunkcji seksualnych. GES proponuje pozytywną ramę zamiast: realistyczne oczekiwania, akceptację zmienności, prymat przyjemności nad wykonaniem. Trzeba jednak rozumieć, że samo poznanie modelu nie wyłącza perfekcjonistycznej struktury self, to wymaga osobnej, głębszej pracy. O tym piszę w Perfekcjonizm w intymności – kiedy kontrola wycina przyjemność.
Czy GES działa w długoletnich związkach, w których seks „wygasł”?
Tak, ale wymaga zwykle pracy poprzedzającej. Mark i Lasslo (2018) w systematycznym przeglądzie badań wykazali, że pary, które utrzymują pożądanie w długiej relacji, łączą kilka czynników: regularną komunikację o seksie, świadomość zmienności (zgodną z regułą 85%), elastyczność w stylach intymności i konkretną pracę nad utrzymywaniem nowości. Sam model GES daje ramę, do której para może wrócić, ale jeśli wygaśnięcie jest długotrwałe i wiąże się z urazą, lękiem lub wycofaniem, najpierw warto sięgnąć po konsultację seksuologiczną lub psychoterapię par.
Co zrobić, gdy partner nie chce zaakceptować reguły 85%?
Najpierw sprawdź, czy partner ją w ogóle zna. Wiele kobiet zakłada, że partner odrzuca ramę, której nie zna. Dane z badań populacyjnych są dla większości mężczyzn zaskakująco uspokajające: fakt, że nieudane kontakty są normą u par satysfakcjonowanych, nie był im wcześniej dostępny. Po drugie, jeśli mimo wprowadzenia ramy partner upiera się przy modelu „zawsze świetnie”, może to być sygnał głębszego problemu (presja wykonania, lęk o męskość, narcystyczna struktura, niezaspokojenie w innych obszarach życia). To wymaga rozmowy. Czasem terapii pary.
Czy GES jest odpowiedni dla par po zdradzie?
Tak, ale nie jako pierwsze narzędzie. Po zdradzie para potrzebuje najpierw odbudować zaufanie, ramę bezpieczeństwa, zdolność do bycia razem w trudnych emocjach. Dopiero w drugiej fazie, gdy fundament zostanie przywrócony, GES może stać się ramą porządkującą nową seksualność pary. Zdradę i jej kliniczne znaczenie omawiam w tekście Gdy miłość nie wystarcza – czym jest zdrada i dlaczego zdarza się ludziom, którzy kochają.
Czy model działa u par homoseksualnych?
Częściowo. Oryginalny model Metza i McCarthy’ego (2007) został opracowany na podstawie badań par heteronormatywnych i nie uwzględnia specyfiki par jednopłciowych. Większość ogólnych zasad, reguła 85%, prymat przyjemności, akceptacja zmienności, intymny zespół, przekłada się dobrze. Niektóre zasady wymagają adaptacji, szczególnie te dotyczące różnic płciowych (zasada 10) i ról podniecenia. Współczesna seksuologia kliniczna pracuje nad zaktualizowanymi wersjami modelu uwzględniającymi tę różnorodność.
Kiedy warto zgłosić się po pomoc
Model GES jest ramą edukacyjną i poznawczą, sam w sobie nie zastępuje psychoterapii ani konsultacji seksuologicznej. Są jednak konkretne sygnały, w których model będzie zbyt powierzchowną interwencją i warto wejść w głębszą pracę:
- Próbujesz „się rozluźnić” w sypialni od miesięcy lub lat, czytając, ćwicząc, słuchając podcastów i nic nie pomaga w sposób trwały.
- Potrafisz osiągnąć orgazm sama, ale z partnerem rzadko lub nigdy i utrzymuje się to mimo dobrego stanu związku.
- W trakcie seksu często „jesteś gdzie indziej”, myślami, ciałem, świadomością, albo obserwujesz siebie z dystansu.
- Po seksie regularnie pojawia się dystres: smutek, niepokój, poczucie pustki, wstyd.
- Twoje życie seksualne zmieniło się znacząco po porodzie, w okresie perimenopauzalnym, po chorobie lub po stracie i trudno wam jako parze odnaleźć się w nowej rzeczywistości.
- Po zdradzie nie potraficie odbudować bliskości fizycznej, mimo że pracujecie nad zaufaniem.
Pracuję z osobami indywidualnie i z parami, w nurcie psychoterapii psychodynamicznej i mentalizacyjnej, łącząc to z perspektywą seksuologii klinicznej. Pełny opis metody znajdziesz w Psychoterapia psychodynamiczna i psychoterapia oparta na mentalizacji. Pełną ofertę seksuologiczną: w Konsultacje i terapia seksuologiczna. Pierwsza konsultacja to rozmowa bez zobowiązania.
Rezerwacja wizyty: annabathory.pl/umow-sie-na-wizyte. Przyjmuję w gabinecie w Krakowie (ul. Sarego 12/14), w Tarnowie oraz online.

mgr Anna Báthory – psycholog, psychoterapeuta, seksuolog specjalizujący się w leczeniu zaburzeń osobowości, zaburzeń odżywiania i zaburzeń obrazu ciała. Specjalista udzielający pomocy psychologicznej i seksuologicznej w problemach w budowaniu satysfakcjonujących związków oraz w trudnościach i zaburzeniach życia seksualnego. Anna Báthory pracuje w gabinecie prywatnym w Krakowie oraz online.
Anna Báthory jest psychologiem, psychoterapeutą i seksuologiem pracującym skutecznymi metodami opartymi na wynikach badań naukowych, jest specjalistą psychoterapii psychodynamicznej oraz terapii opartej na mentalizacji (MBT). Wykorzystuje w swojej pracy założenia teorii przywiązania.
Bibliografia
Bancroft, J., i Janssen, E. (2000). The dual control model of male sexual response: A theoretical approach to centrally mediated erectile dysfunction. Neuroscience and Biobehavioral Reviews, 24(5), 571–579.
Barlow, D. H. (1986). Causes of sexual dysfunction: The role of anxiety and cognitive interference. Journal of Consulting and Clinical Psychology, 54(2), 140–148.
Basson, R. (2001). Using a different model for female sexual response to address women’s problematic low sexual desire. Journal of Sex and Marital Therapy, 27(5), 395–403.
Birnbaum, G. E. (2007). Attachment orientations, sexual functioning, and relationship satisfaction in a community sample of women. Personal Relationships, 14(4), 543–556.
Fisher, H. E., Aron, A., Mashek, D., Haifang, L., i Brown, L. L. (2002). Defining the brain systems of lust, romantic attraction, and attachment. Archives of Sexual Behavior, 31(5), 413–419.
Frank, E., Anderson, C., i Rubinstein, D. (1978). Frequency of sexual dysfunction in „normal” couples. New England Journal of Medicine, 299(3), 111–115.
Izdebski, Z. (2012). Seksualność Polaków na początku XXI wieku: Studium badawcze. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.
LaPera, G., Giannotti, C. F., Taggi, F., i Macchia, T. (2003). Prevalence of sexual disorders in those young males who later become drug abusers. Journal of Sex and Marital Therapy, 29(2), 149–156.
Laumann, E. O., Gagnon, J. H., Michael, R. T., i Michaels, S. (1994). The social organization of sexuality: Sexual practices in the United States. University of Chicago Press.
Maltz, W. (2012). The sexual healing journey: A guide for survivors of sexual abuse (3rd ed.). William Morrow.
Mark, K. P., i Lasslo, J. A. (2018). Maintaining sexual desire in long-term relationships: A systematic review and conceptual model. Journal of Sex Research, 55(4–5), 563–581.
Masters, W. H., i Johnson, V. E. (1966). Human sexual response. Little, Brown.
Masters, W. H., i Johnson, V. E. (1970). Human sexual inadequacy. Little, Brown.
Metz, M. E., i Lutz, G. (1990). Dyadic playfulness differences between sexual and marital therapy couples. Journal of Psychology and Human Sexuality, 3(1), 167–182.
Metz, M. E., i McCarthy, B. W. (2007). The „Good-Enough Sex” model for couple sexual satisfaction. Sexual and Relationship Therapy, 22(3), 351–362. https://doi.org/10.1080/14681990601013492
Mikulincer, M., i Shaver, P. R. (2016). Attachment in adulthood: Structure, dynamics, and change (2nd ed.). Guilford Press.
Mitchell, K. R., Mercer, C. H., Ploubidis, G. B., Jones, K. G., Datta, J., Field, N., et al. (2013). Sexual function in Britain: Findings from the third National Survey of Sexual Attitudes and Lifestyles (Natsal-3). The Lancet, 382(9907), 1817–1829.
Mosher, D. L. (1980). Three psychological dimensions of involvement in sexual experience. Journal of Sex Research, 16(1), 1–42.
Stoeber, J., i Harvey, L. N. (2016). Multidimensional sexual perfectionism and female sexual function: A longitudinal investigation. Archives of Sexual Behavior, 45(8), 2003–2014.
van der Kolk, B. (2014). The body keeps the score: Brain, mind, and body in the healing of trauma. Viking.
Wischmann, T., i Thorn, P. (2013). (Male) infertility: What does it mean to men? New evidence from quantitative and qualitative studies. Reproductive BioMedicine Online, 27(3), 236–243.
Woertman, L., i van den Brink, F. (2012). Body image and female sexual functioning and behavior: A review. Journal of Sex Research, 49(2–3), 184–211.
Zilbergeld, B. (1999). The new male sexuality. Bantam Books.
Autor: Psycholog, Psychoterapeuta i Seksuolog Kliniczny | Sesje w Krakowie i Online
Kategoria: Seksuologia · Psychoterapia Psychodynamiczna · Zdrowie seksualne
© 2026 · Wszelkie prawa zastrzeżone · Artykuł ma charakter wyłącznie informacyjny i nie stanowi porady klinicznej ani nie tworzy relacji terapeutycznej.

